Booking.com

seychelles Państwo wyspiarskie na oceanie Indyjskim położone około 1600km od wybrzeży Afryki i na północny wschód od Madagaskaru.

Porady praktyczne

Kiedy jechać:
na Seychelles możemy delektować się dwa razy do roku przepiękną pogodą do plażowania od kwietnia do końca czerwca oraz od połowy września do połowy listopada. W innym terminie pomimo wysokich temperatur powietrza (28-32 stopnie C) jak i wody (25-29 stopni C) musimy być przygotowani na deszcze i wiatry.
Wizy:
obywatele Polscy są zwolnieni z obowiązku wizowego do 90dni pobytu, wymagane jest tylko wypełnienie deklaracji na lotnisku, natomiast przy wylocie pobierana jest opłata lotniskowa w wysokości 40USD.
Gniazdka elektryczne:
napięcie 240V 50Hz a gniazdka wystpują tzw. angielskie, na trzy bolce także wymagane jest posiadanie adaptera.
Karty kredytowe i waluta:
karty kredytowe akceptowane są w hotelach, restauracjach i większych sklepach ale potrącana jest duża prowizja dlatego najlepiej płacić gotówką, oprócz rupi seszelskiej (SCR) akceptowaną walutą jest dolar amerykański. 1USD = 13,5 SCR. Przy wymianie gotówki w banku musimy okazać paszport.

Fotorelacja:

Bilety na Seychlles zakupiliśmy na trasie Paryż - Mahe - Paryż z międzylądowaniem w Dubaiu. Dubai przywitał nas piękną słoneczną pogodą ale tym razem nie opuszczaliśmy lotniska. Za to delektowaliśmy się przelotem linii Emirates w największym pasażerskim dwupoziomowym szerokokadłubowym czterosilnikowym samolocie Airbus a380-800. Do Paryża dostaliśmy się tanimi liniami wizzair. Poniżej fotorelacja z lotniska w Dubaju, a do poznania wszelkich szczegółów na temat samego Dubaju zapraszam do oddzielnej podstrony Travelermeg. Natomiast lotnisko Mahe na Seychelles tak jak na większości dalekich wysepek jest bardzo małe i kameralne także nie ma możliwości jakiegokolwiek zgubienia się. Po wylądowaniu i przejściu stanowiska emigracyjnego odbieramy bagaże i dobrze jest od razu wymienić chociaż część waluty na Rupie Seszelskie żebyśmy mieli na początek czym płacić chociaż za dalszy dojazd. Są dwa stanowiska wymiany na głównej sali odpraw lotniska. Ważną informacją jest fakt, że przy lotnisku są przystanki autobusowe a autobusy często jeżdżą we wszystkich kierunkach wyspy ale... żaden autobus nie zabierze Was z dużą walizką podróżną. Natomiast można wcześniej z hotelu zamówić shuttle service lub wsiąść do taksówki przylotniskowej tylko najpierw potwierdzić cenę przejazdu. Obydwie opcje kosztują zupełnie tak samo, a przykładowy koszt przejazdu taksówką około 15km wynosił 20USD.

Szukając noclegów przede wszystkim skupiliśmy się na bezpośrednim dostępie do pięknych Seychellskich plaż i tak ze znacznym wyprzedzeniem Booking.com pomógł nam dokonać rezerwacji bungalow Castaway Lodge w miejscowości Castaway. Mieliśmy do dyspozycji przyjemny apartament z aneksem kuchennym i tarasem tuż przy przepięknej plaży. Faktycznie w tygodniu czuliśmy się jakby była nasza prywatna, gdyż nikogo na niej oprócz nas nie było. Wyobrażacie sobie wylegiwanie się samotnie na przepięknej zatokowej Seychellskiej plaży z cudnym piaskiem otoczonym palmami i bujną roślinnością, kąpiele w turkusie wód beż żadnych zbędnych turystów jak i mieszkańców... raj... jak dla mnie, po prostu raj. Natomiast żeby nie było tak słodko w weekendy, czyli sobotę i niedzielę totalne przeciwieństwo raju i spokoju ducha. Wszyscy okoliczni mieszkańcy całymi rodzinami (a wierzcie że nie są one małe) spotykają się na plaży (bezludnej i naszej, jak myślałyśmy do tej pory) z zastawionymi stołami, a co najlepsze z kolumnami na wyposażeniu o rozmiarze dyskotekowym puszczając najgłośniej jak się da muzykę jednocześnie bawiąc się cały dzień i przynajmniej pół nocy. My zaś ten czas postanowiłyśmy wykorzystać na różnego rodzaju wycieczki i poznawanie okolicznych miejsc.

Miejscowość wybraliśmy genialnie, oprócz pięknych plaż mieliśmy bardzo dobrą bazę wypadową a dodatkowo okazało się że w pobliżu jest fabryka rumu Seszelskiego i wspaniały kolonialny dom rumu TAKAMKA. Mając pod nosem takie wspaniałości rajskiej wyspy pierwsze co udaliśmy się na degustację. Rum wyśmienity, osobiście polecam kokosowy. Ponadto warto wybrać się dla samego zwiedzenia głównego kolonialnego domu, który jest wizytówką fabryki rumu TAKAMAKA i jednocześnie jedną z najlepszych restauracji na wyspie - La Grande Maison Restaurant & Rum Bar (na Fb można znależć jako LGMsey) . Przepięknie zaadoptowany sam lokal jak i tarasy, ogrody serwujące przy tym wyśmienite dania.

Sama miejscowość Castaway to nic innego jak zwykła mała mieścina z paroma sklepikami ogólnodostępnymi, zabudowaniami mieszkańców oraz nielicznych hoteli w stylu bungalow, które to przecina jedyna asfaltowa ulica. Po drodze mija się niezliczone ilości bananowców i palm, rejon tej szczyci się naprawdę pięknymi plażami Anse Royale i stanowi fajną miejscówkę. Zresztą na temat plaży nie będę się już rozczulała bo i tak brak słów, lepiej oceńcie sami:

Jeżeli chodzi natomiast o kwestię przemieszczania się po wyspie Mahe to są dwie możliwości, autobusami lub taksówkami. Naprawdę opłaca się jeździć autobusami, gdyż odległości nie są duże a jeżdżą bardzo często. Wszystkie autobusy przejeżdżają przez dworzec główny autobusowy w Victoria, która jest miastem i stolicą wyspy. Stąd można dostać się w każdy zakątek wyspy. Jak chcielibyście odwiedzić okolice Castaway to autobusem nr 5 lub 6. Również dojedziecie nim do plaży Anse Royale lub dalej na przeciwległa stronę wyspy nieopodal Four Season Resort. Autobusem nr 9 polecam zrobić sobie wycieczkę do okolic plaży Anse Boileau. Chociaż najlepiej wysiąść przy Maja Luxury Resort & Spa ale zamiast udać się do tego 5* najlepszego i najdroższego hotelu na Wyspie proponuję jego okoliczną plaże która jest ogólnie dostępna, gdyż wszystkie linie brzegowe na Seszelach nie stanowią prywatności hotelowych a czego możemy korzystać. Wracając do autobusów są tanie, zdezelowane, zatłoczone i brudne ale jak dla mnie to nie lada atrakcja i fajne nowe przeżycie.…

Zatrzymam się jeszcze na chwilę w mieście Victoria, które jest największą aglomeracją miejską na wyspie. Mamy tu zatłoczone budynki, sklepy, bazary, restauracje, hotele jak i główny port stanowiący bazę wypadową na pobliskie wyspy. Jeżeli szukacie dobrego i w miarę cenowo dostępnego jedzenia to polecam schludny bar - restaurację na górnym piętrze budynku koło punktu centralnego miasta – dużego zegara. Przede wszystkim w Victorii polecam wybrać się do Botanic Garden. Po drodze dobrze jest wstąpić do galerii utrzymanej w kolonialnym stylu z Seychelską biżuterią, sam budynek mnie już zauroczył. Na wędrówki po Botanic Garden zarezerwujcie sobie więcej czasu bo na pewno miło go spędzicie i szkoda się spieszyć. Dosyć duży teren zaadoptowany tropikalną roślinnością jaki i hodowlą Seyszelskich jedynych w swoim rodzaju żółwi olbrzymich.

Pragnąc poznać tajniki całej wyspy i zaspokoić swoją ciekawość na jeden dzień wynajęliśmy taksówkę dogadując się z kierowcą odnośnie ceny i trasy co chcemy zobaczyć. Kosztowało nas to 100USD także uważam za bardzo przystępną cenę. Objechałyśmy całą wyspę i pozaznaczałyśmy miejsca do których warto wrócić, a wracałyśmy po kolei każdego kolejnego dnia na spokojnie autobusem. Pierwsze co zatrzymaliśmy się przy kolejnej niesamowitej plaży o nazwie Anse Intendance, natomiast ogromne prądy wodne nie pozwoliły nam zakosztować kompieli.

Kolejnym wartym zatrzymania miejscem jest punkt widokowy i zatoczka plażowa Anse Lazare. My pokusiliśmy się o powrót w te okolice, a korzystając z hotelu Anse Solei Resort a nastpnie z hotelu Blue Lagoon Chalets spędziliśmy piękny plażowy dzień. Sam Hotel bardzo przyjemny a w restauracji plażowej hotelu można zjeść dobry lunch, na plaży spróbować wodnych atrakcji. Również przyjemn plażą którą polecam jest Grand Anse, szczególnie dla osób uprawiających snorkling. Seszele to przede wszytkim plaże i plazówanie także kolejny punkt widokowy który polecam to Anse Lisblette przy Edens Holiday Resort.

A teraz Was zaskoczę bo nie będzie o plaży. Przy Edens Holiday Resort skręcamy w pasma górskie Seychelles i tak docieramy do Tea & Coffee Factory. Przepięknie położona czynna fabryka wysokogatunkowej kawy i herbaty z rozcierającymi się wokół plantacjami i unoszącym się zapachem pochłonęła nas całkowicie. Mieliśmy możliwość zwiedzenia całej fabryki i uczestniczenia w procesie palenia herbaty. Różnorodność smaków i aromatów sprawiła, że Seszele jeszcze bardziej nas oszołomiły w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Z tego miejsca blisko jest do Mission Ruins, czyli ruin miasta Venna`s gdzie schronienie przez lata miało setki dzieci niewolników afrykańskich. Jest to bardzo stare miejsce piękne, spokojne i jednocześnie mroczne. Zachwycają widoki rozprzestrzeniające się wokół ale jednocześnie wyzwala w nas zadumę i smutek. Dodatkowo szlak ten prowadzi przez bujną roślinność wraz z licznymi drzewami mahoniowymi, cynamonowymi co równoważy nasze skrajne emocje.

Trasą górską bardzo widokową zjeżdżamy w stronę Victorii, podziwiając nowe bogate osiedla wybudowane na sztucznych wyspach wokół portu. Przed samym miastem zatrzymujemy się jeszcze w parkowych zaciszach gdzie znajdujemy osadę żółwi ogromnych także atrakcji co niemiara.

Z Victorii kolejna ciekawość zaprowadziła nas w kierunku Baie Beau Vallon, kolejnej ogromnej zatoki plażowej z licznymi barami i hotelami. Długa piaszczysta plaża rozciągała się kilometrami a wzdłuż promenada oferująca wszelkie owoce, napoje i ryby. Miłe nas zaskoczyło czystość i pełna kultura w przyrządzaniu ryb w jednorazowych rękawiczkach, w związku z czym za naprawdę niewielkie pieniądze mieliśmy wyśmienity i tak świeży obiad darów morza prosto na plaży.

Wracając zatrzymujemy się w Sunset Beach Hotel, który znajduje się powyżej Beie Beau Vallon. Region i Hotel, który również rozważaliśmy na zatrzymanie. I powiem Wam, że chyba mamy nosa do miejsc, gdyż po zajrzeniu w każdy zakątek wyspy dalej jestem przekonana, że najlepszym miejscem noclegowym jest rejon Anse Royale lub okolice Sunset Beach Hotel z uwagi na piękne, klimatyczne i spokojne zatokowe plaże, bardzo dobrą bazę wypadową oraz relatywne ceny..

Będąc tak blisko niesamowitego punktu widokowego na wyspie którym są małe zatoczki z ogromnymi głazami skalnymi posadowionymi na białym miałkim piasku podkreślającym ich barwy, porośniętymi bujną roślinnością i obmywającymi wodami oceanu indyjskiego, nie można się tu nie zatrzymać. Kierując się na północ od Sunset Beach hotel, w sąsiedztwie Lounge 8 na pewno nie przeoczymy tych formacji. Przepiękny obraz skrawka Seszeli, którego w innych regionach świata nie znajdziemy a w który można się wpatrywać godzinami. Matka natura potrafi nas zadziwiać swoim pięknem.

Przydrożne okolice to zazwyczaj małe mieściny lub teren porośnięty tropikalną roślinnością, plantacji na wyspie jest bardzo mało w związku z czym jest droga, gdyż cała żywność jest importowana. Ulice są nieliczne, gdyż całą wyspę oplata jedna asfaltowa droga prowadząca dookoła wyspy oraz kilka przecinających równoległe wybrzeża. Panuje tu ruch lewostronny.

Na koniec odnośnie wyspy Mahe wspomnę o najlepszym i najdroższym hotelu jakim jest Maja Luxury Resort & Spa w którym miałyśmy okazję gościć. Znajduje się przy plaży Anse Louis i warto na nią się wybrać z uwagi na otaczające skalne wzniesienia. Sam hotel stanowi kompleks bungalowów z prywatnymi basenami, salonami masażu, barami, tarasami oraz pomieszczeniami dla służby.

I takim sposobem poznałyśmy całą Mahe która urzekła nas swym pięknem. Ale cóż, tyle jeszcze wysepek dookoła nas więc na początek wybrałyśmy Ile Therese żeby sprawdzić czy jeszcze jest coś w stanie nas zaskoczyć. Motorówki którymi można się dostać na pobliskie wyspy wypływają z głównego portu miast Victoria, a bilety można kupić w kasach przy samym porcie. Na dalsze wyspy pływają szybkie łodzie lub promy. Warto również w punkcie turystycznym wykupić wycieczkę po okolicznych wyspach, gdyż ma się zapewnione w cenie transport wewnętrzny po dopłynięciu na wyspę.

Na wyspę Praslin wynajęliśmy szybką motorówkę. Wyspa urokliwa tylko po tylu plażowaniach i przemieszczaniach się od plaży do plaży, od takiej zatoczki do takiej, poprzez kąpiele i pływania w turkusach oceanów chyba zaczyna mi brakować przymiotników.... będąc na Seszelach warto pokusić się o odwiedzenie wyspy Praslin oraz La Digue. Wyspa Praslin słynna jest z narodowego parku w którym znajdziemy palmy kokosowe jedyne na świecie z tak ogromną odmianą kokosa.

A moją wisionką na Seszelskim torcie jest wyspa La Digue którą specjalnie zostawiłam na koniec. Też myślałam że po tych wszystkich eskapadach nie ma już nic piękniejszego na Seszelach, a przynajmniej już te naj... na pewno zobaczyłam. I tu proszę..., zaskoczenie bardzo mile. Mała, kameralna, cicha i urokliwa wyspa La Digue. Jak z katalogu lub najładniejszej pocztówki wyłonił mi się widok kamieni skalnych w bujnej zieleni i turkusie oceanu... marzenia się spełniają, oczy nasycone pięknem ale jednocześnie nie przestają patrzeć, chcę tu być i nie wracać. Wpadam do turkusów oceanu popijając świeżo zerwanego kokosa, znalazłam swój raj.

Pasję podróżowania odkryłam już dawno temu.
—Travelermeg
Booking.com