Booking.com

zanzibar (zwana także jako Unguja) – wyspa na Oceanie Indyjskim. Największa wysp Archipelagu Zanzibar. Należy do Tanzanii.

Porady praktyczne

Kiedy jechać:
pora sucha występuje od czerwca do września-połowy października i wtedy najlepiej odwiedzić te rejony. Od listopada do kwietnia występują deszcze.
Wizy:
wiza turystyczna otrzymywana jest na lotnisku i kosztuje 48USD.
Gniazdka elektryczne:
napięcie 230V a gniazdka przystosowane są z trzema bolcami i nie trzeba adapterów.
Karty kredytowe i waluta:
karty kredytowe akceptowane są tylko w hotelach i większych sklepach ale potrącana jest duża prowizja dlatego najlepiej płacić gotówką, oprócz szylinga tanzańskiego akceptowaną walutą jest dolar amerykański. 1USD = 1200 Szylingów Tanzańskich

Fotorelacja:

Tym razem bilety lotnicze udało nam się kupić na trasie Mediolan - Zanzibar - Mediolan, do którego dolecieliśmy z Polski tanimi liniami lotniczymi do Mediolan-Bergamo.

Kiwengwa Beach Resort**** zarezerwowaliśmy przez Włoską stronę internetową również z dużym wyprzedzeniem. Zależało nam na stylu afrykańskim. oraz przepięknych plażach.

To tutaj kultura Afryki miesza się z odmianami kultur perskich, arabskich i indyjskich do kultury suahili. Sama nazwa Zanzibar mówi za siebie, z arabskiego oznacza „piękna wyspa”, i praktycznie na tym mogłabym skończyć mój wpis, gdyż... nic dodać, nic ująć, tak ZANZIBAR jest piękny.

Resort zapewniał wieczorami dużo atrakcji lokalnych takich jak występy Masajów oraz Afrykańskie tańce, targowiska z afrykańskimi pamiątkami, karaoke, dyskoteka na plaży.

Ale jest to przede wszystkim miejsce idealne do plażowania, z ogromnymi przypływami i odpływami oceanu, piasek ma kolor jak i konsystencję cukru pudru. Wyczuwam tu spokojną atmosferę raju. Dosownie istny raj dla spragnionych wypoczynku i spokoju. Kiwengwa jest najbardziej znanym rejonem z nieskazitelnie czystych wód oceanu indyjskiego i przepięknych raf koralowych. Spośród tylu miejsc na świecie właśnie tu zaskoczył mnie niewiarygodnie turkusowy kolor oceanu.

Natomiast życie na plaży dookoła resortu toczyło się swoim własnym trybem, masaje reperowali łodzie, zanzibarczycy próbowali sprzedać lokalne wyroby, dzieci bawiły się na plaży oraz chodziły do szkoły, afrykanki zbierały wodorosty, a czas wolno płynął…

Woda ciepła i przecudna, piasek biały i niesamowity, szum palm i fal... a w powietrzu unosi się zapach goździków. Zanzibar to wyspa goździków. Zanzibar w swoich latach świetności był największym producentem goździków na świecie, a jego uroki przez wieki zwabiały handlowców, poszukiwaczy przygód i odkrywców oraz rabusiów. Choć wiele osób nazywa Zanzibar wyspą przypraw - mają stu procentową rację. Zapach nie tylko goździków ale kardamonu, wanilii, gałki muszkatołowej, cynamonu, pieprzu które przyniósł Sultans of Oman (wraz z początkami niesławnego handlu niewolnikami) miesza się ze sobą na każdym kroku.

Cała wyspa jest porośnięta palmami i przepięknie wygląda ale w pobliskich wioskach żyją bardzo skromnie i biednie. Nie można też nie wspomnieć że na Zanzibarze urodził się i stąd pochodzi nieżyjący już Freddie Mercury, który był wokalistą zespołu Queen, oryginalne jego imię brzmiało Farouk Bulsara. Zanzibarczycy żyją z żeglowania, rzeźbienia w drewnie oraz z wykorzystania palm kokosowych do wyplatania budynków, jedzenia i picia. Dachy wielu domów na obszarach wiejskich są zbudowane z Makuti czyli strzechy z liści palmowych.

Co warto zobaczyć na Zanzibarze: na pewno trzeba wybrać się na wyspę Nakupenda, na którą dostaniemy się łodzią wypływającą z portu stolicy Zanzibaru Stone Town. Stone Town jest stolicą wyspy w której możemy wybrać się na tradycyjny bazar czy zwiedzić muzeum w dawnym pałacu sułtana, a sama stara część miasta urzeknie nas mieszanką architektury wpływów afrykańskich, arabskich i europejskich. Znajdziemy tu kręte uliczki, bogato rzeźbione i wysadzane drzwi. Jak szukasz rękodzieł i oryginalnych pamiatek to Stone Town jest dobrym adresem. Warto wybrać się również do haremu sułtana znajdującego się w Marahubi Barghash aby zgłębić ogromną historię i kulturę Zanzibaru. Dla mnie miasto pełne tajemnic, jak z baśni 1000 i jednej nocy. Ale wróćmy do wyprawy na Nakupendę. Pierwszym przystankiem jest wyspa żółwi, które zadomowiły się tu z pobliskich Seychelles. Wyspa ta stanowiła za dawnych czasów więzienie dla niewolników, a część jego murów czy dziedzińców pozostała do dziś. Natomiast jednak na dzień dzisiejszy wolę podziwiać gigantyczne żółwie które zadomowiły się tu od 19 wieku.

Następnie na kolejnej wysepce można popływać, ponurkować i zjeść świeże ryby i owoce morza prosto z grila. Całodniowa wycieczka to koszt 60 euro za osobę.

Kolejną za to niezwykłą atrakcją Zanzibaru i tylko Zanzibaru jest atrakcja poszukiwania dzikich małp Red Colombus zamieszkujących dzikie lasy tropikalne Zanzibaru. Sama wyprawa po obrzeżach dżungli jest już niesamowitą atrakcją, gdzie poczułam się jak Alicja w krainie czarów, taka mała dziewczynka wśród tak wielkich juk, dracen, palm i innej tropikalnej roślinności, a do tego również frajdę sprawiało przemieszczanie się po mostach pomiędzy drzewami mangrowymi. Koszt wycieczki to 35euro za osobę.

Również ciekawość zaprowadziła nas na obejrzenie północnego Zanzibaru, gdzie odwiedziliśmy typową wioskę rybacką wraz z akwenem pływających żółwi, które mogliśmy sami karmić. Miejscowi rybacy zbudowali tu otwarty dla turystów akwen, gdzie ranne żółwie i inne zwierzęta morskie pod opieką wracają do zdrowia aby wrócić do oceanu, a dzieci z okolicznych szkół przychodzą je dokarmiać. Oczywiście dzieci towarzyszyły nam z każdej strony dlatego warto wziąć ze sobą małe podarunki z których bardzo się cieszą.

Ale północny rejon Zanzibaru - Nungwi, jest bardzo turystycznym rejonem "zrobionym" typowo pod turystę, czyli z hotelami w bardziej europejskim stylu, plaże mniej dzikie i woda spokojniejsza. Mnie osobiście urzekł rejon Kiwengwa.

Pasję podróżowania odkryłam już dawno temu.
—Travelermeg
Booking.com