Booking.com

Kraj Kwitnącej Wiśni jak również tropikalnych wysp z szmaragdową wodą i rafą koralową. Miejsce w którym przeplatają się najnowsze trendy z najstarszymi tradycjami. Państwo Azjatyckie usytuowane na wąskim łańcuchu wysp Pacyfiku.

Porady praktyczne:

Kiedy jechać: Pamiętajmy, że Japonia jest zróżnicowana pod względem klimatycznym, gdzie mamy do czynienia z tropikalnym klimatem rejonów Okinawy jak i zimnym oraz śnieżnym klimatem Hokkaido.
W Japonii tak jak w Polsce rozróżnia się cztery pory roku:
WIOSNA trwająca od marca do maja i w tym czasie możemy podziwiać kraj kwitnącej wiśni.
LATO trwające od czerwca do sierpnia, natomiast uważajmy z czerwcem które jest obfite w deszcz aż do połowy lipca.
JESIEŃ trwająca od września do listopada, wrzesień natomiast jest miesiącem tajfunów, które nie trwają dłużej niż jeden dzień.
ZIMA trwająca od grudnia do lutego z temperaturami do 0 stopni.
Najczęściej wybieraną porą do podróży jest wiosna (kwiecień - maj) lub przełom lata i jesieni(sierpień-wrzesień).


Wizy turystyczne: Obywatele polscy w chwili obecnej otrzymują darmowe wizy turystyczne do 90 dni pobytu na terytorium Japonii przy wjeździe na lotnisku.


Wtyczki elektryczne i napięcie: wymagany konwerter gdyż prąd wynosi 100V, 50Hz, a tylko niektóre hotele posiadają adaptery. Problem jest również z kupnem adaptera na miejscu z uwagi na nieliczne markety które posiadają je w swojej ofercie.


Karty kredytowe: lokalną walutą jest JPY - jen, natomiast jest problem z płatnościami kartą kredytową - nie wszystkie wydane w Polsce są honorowane. Lepsze hotele i restauracje honorują Visa czy Mastercard, ale i tak polecam zabrać gotówkę. Na terenie Japonii można wymienić dolary amerykańskie czy euro na JPY, natomiast w Polsce jest możliwość zamówienia waluty japońskiej w banku Pekao lub większych kantorach, aby uniknąć podwójnego przewalutowania.


Mały savoir vivre: Przede wszystkim nie dawaj napiwków w Japonii pod żadnym względem, jest to bardzo obraźliwy zwyczaj, a jak już chcesz bardzo komuś podziękować można dać drobiazgowy prezent. Płacenie w kasie restauracji jest normą, nie u kelnera. Ponadto przy jedzeniu głośne siorbanie jest przejawem smakowitości potrawy i jednocześnie pochwały dla kucharza. Na ulicy zaś nieuprzejmym jest jeść lub pić. Przed wejściem do pokoju (genkan) zdejmij swoje buty, które muszą być skierowane czubkiem w stronę wyjścia oraz równo ustawione. Buty również zdejmujemy wszędzie gdzie podłogi są wyłożone matami (TATAMI) czyli w restauracjach, hotelach - ryokanach i świątyniach. Do toalet są przydzielone oddzielne kapcie w związku z czym nie używaj ich w innych pomieszczeniach. Jak masz zamiar przyodziać kimono zawsze lewa strona zachodzi na prawą, odwrotnie ubiera się tylko zmarłych. Dla Japończyków cyfra 4 ma takie same znaczenie jak Polska cyfra 13, niektóre hotele nie mają oznaczenia pietra 4-tego lub numeru drzwi.

Fotorelacja:

Bardzo dobry przelot na trasie Warszawa - Tokyo - Warszawa udało się zarezerwować przez stronę Aeroflotu z międzylądowaniem w Moskwie. Przy first minute na bilet lotniczy rezerwowany z ponad 9-cio miesięcznym wyprzedzeniem i przeliczeniu rubla, którego wahania kursowe były bardzo niskie osiągnęłam rekord najniższej ceny porównywanej do pokonanej odległości. Natomiast sam przelot jak najbardziej na najwyższym poziomie Airbusem A330-300, nowym i czystym, z przemiłą obsługą oraz wszystkimi bajerami na pokładzie. Do Warszawy oczywiście niezastąpiony Ryanair za całe 19zł w jedną stronę za osobę..

W Japonii z uwagi na bardzo duży repertuar oraz odległości przemieszczałyśmy się autobusami ekspresowymi, pociągami oraz korzystałyśmy z tanich linii samolotowych Jetstar. Wszystko zaplanowane zostało z dużym wyprzedzeniem i większość zarezerwowane przez internet. Mieszkałyśmy w sumie w czterech różnych Hotelach oraz typowym Japońskim Ryokanie, a wszystkie rezerwacje dokonywane były przez portal booking.com.
W rezultacie zwiedziłyśmy nowoczesne jak i stare Tokyo. Przemieściłyśmy się do przepięknego Kyoto z którego aby dostać się samolotem na wyspy Japońskie musiałyśmy wrócić do Tokyo. Lot na Okinawę trwał 3 godziny, gdzie spędziłyśmy czas w urokliwym resorcie. Przeprowadziłyśmy się również do Hotelu w pobliżu Portu, aby codziennie statkami przemieszczać się na pobliskie wyspy Kerama Islands, a dokładnie na Tokashiki Is. oraz Zamami Is. Z Okinawy musiałyśmy wrócić samolotem do Tokyo gdzie nadszedł czas na powrót do Warszawy.

Po przylocie na lotnisko NARITA AIRPORT w Tokyo wylądowałyśmy na międzynarodowym Terminalu nr 1, z którego do centrum najlepiej przemieścić się Narita Sky Access line. Bilety kupimy przy stanowisku u zejścia na peron: http://www.keisei.co.jp/keisei/tetudou/skyliner/us/timetable/#narita1_ae/ Dojechałyśmy do centrum, gdzie pierwszy Hotel Villa Fontaine **** znajdujący się w dzielnicy Shiodome był świetnym wyborem z uwagi na bazę wypadową do pobliskiej Ginzy (deptak z markowymi sklepami, ekskluzywnymi klubami nocnymi, galeriami sztuki) 5 minut pieszo, a z stacji metra Shiodome (przystanek tuż przed Hotelem) w kilka chwil byłyśmy na sztucznej wyspie Odaiba, kolorowej dzielnicy Shibuja, czy historycznej dzielnicy Asakusa. Linia metra nie jest tak skomplikowana jak się wydaje na pierwszy rzut oka: http://www.tokyometro.jp/en/tips/guide/pdf/tokyo_metro_guide.pdf/ Po paru dniach naprawdę jest się w stanie bez problemu ją rozpracować. Bilety kupujemy w automatach przed wejściem do metra, ale na każdym przystanku jest pomieszczenie z obsługą, która jest bardzo przyjazna i bez problemu włada językiem angielskim.
Hotel Villa Fontaine wyposażony był w wszelkie dogodności, włącznie z piżamami, kapciami, japonkami, wachlarzami, odświeżaczami powietrza, oraz standardowymi kosmetykami pielęgnacyjnymi Shiseido. Natomiast śniadania były podawane typowo w stylu japońskim, na tackach w formie bufetu do wyboru ryż, trzy rodzaje zup, w tym miso (składającej się z tofu, wodorostów wakame, grzybów shitake i warzyw), która jest określana mianem najzdrowszej zupy na świecie działającej jak antybiotyk. Do tego różne rodzaje imbiru, wodorostów i warzyw. Również podawane były zestawy surówek, pulpety, omleciki jajeczne i małe bułeczki. Na deser pozostał wybór owoców. Pragnienie ugaszała zaś zielona herbata w postaci ciepłej oraz mrożonej jak i kawa. Oczywiście podstawowymi sztućcami były pałeczki i nic poza tym (żadnego noża czy widelca) oprócz małego nożyka do masła, także przed wyjazdem polecam mały kurs obsługi. Ale, ale... nie panikujcie... powiem szczerze, że warto przestawić się na tryb Japoński z uwagi na bardzo duże nasycenie żołądka z jednoczesnym pożywnym i wartościowym jedzeniem, a po trzech dniach śmigacie już pałeczkami jak zawodowcy, gwarantuję.

Z uwagi że Ginza - dzielnica handlowa światowej sławy i deptak w centrum Tokyo była najbliżej położona, od razu po rozpakowaniu się do niej udałyśmy. Warto Ginzę odwiedzić w weekend, gdyż od godzin popołudniowych główna ulica Chuo Dori jest zamknięta dla samochodów i zamienia się w jeden ogromny deptak. W jednym miejscu przeplatają się najnowsze trendy oraz najstarsze tradycje. Jest to dzielnica galerii i teatrów, gdzie odbywają się słynne przedstawienia Kabuki (tradycyjny teatr japoński), domów towarowych i markowych butików. Znajdziemy tam również najdziwniejsze skrzyżowanie na świecie, które na zielonym świetle piesi przemieszczają jednocześnie w wielu kierunkach. Koniecznie ulice należy zobaczyć w dzień jak i w nocy, gdzie zamienia się w neonowe aleje.

Najbardziej kolorową dzielnicą Tokyo jest jednak Shibuya. Neony i ogromne ekrany telewizyjne są wizytówką tego miejsca. Również znajdziemy tu dziwne a jednocześnie rozsławione na cały świat przejście dla pieszych. Do tego butiki, restauracje, kafejki, gdzie możemy zobaczyć każdy rodzaj mody w bardzo dosłownym znaczeniu tego słowa. Na dzielnicy Harajuku spotkamy najdziwniejsze postacie oraz reprezentantów bardzo różnych stylów mody na ulicy.

W drodze powrotnej zmieniłyśmy epoki zatrzymując się przy Tokyo Tower oraz Zojoji Temple. Tokyo Tower to nic innego jak Tokijska wieża telewizyjna ale z bardzo przyjemnym punktem widokowym, natomiast wzorowana na Wieży Eiffla. Przy wejściu znajduje się pasaż handlowy z dużym wyborem pamiątek, rękodzieł z Japonii za przystępne ceny.
Zojoji Temple zaś wzniesiona w 1393r. jest główna świątynią Jodo-Shu buddyzmu japońskiego. Sześć z piętnastu szogunów Tokugawa jest pochowanych na Zojo-ji. Przy świątyni znajduje się ogród z cmentarzem reprezentującym posągi dzieci. Rodzice ozdabiają je odzieżą i zabawkami oraz małym prezentem dla JIZO, opiekuna dzieci nienarodzonych.

Najwyższą wolnostojącą wieżą telewizyjną w Tokyo jest Skytree, i nie tylko w Tokyo lecz na świecie. Posiada 634m wysokości, co oczywiście jak wszystko w Japonii, nie jest przypadkiem. Dźwięk liczby 634, czyli "mu-sa-shi" przypomina o historycznej prowincji Musashi, do której należał obszar na którym postawiono Skytree. Warto udać się na górną kondygnację Skytree ze względu na niesamowite widoki całego Tokyo. Bilet kosztuje 2.060 JPY i można go kupić przez internet lub na 4 piętrze budynku.

Ze Skytree koniecznie trzeba się wybrać do pobliskiej historycznej dzielnicy Asakusa, która pomimo zmian rozwojowych Tokyo zachowała w pełni historyczny klimat. Nakamise, czyli ponad 200 metrowa ulica handlowa o historii kilku wieków wyposażona w stragany z pamiątkami oraz przekąskami, jednocześnie prowadzi prosto do bram świątyni Sensoji postawionej około roku 800 n.e., która jest symbolem Asakusa oraz całego Tokyo. Obok świątyni podziwiać możemy pięcio-piętrową pagodę. Sala główna świątyni otwarta jest codziennie w godzinach od 6.00 do 17.00. Dookoła roztaczają się piękne parki oraz najstarsze tokijskie uliczki, po których można przejechać się rykszą. Spotkamy tu Japonki w tradycyjnych strojach, kimonie czy yukacie, butach geta i skarpetach z osobnym palcem.

W centrum Tokyo znajdziemy też chwilę spokoju i odcięcia od codziennej gonitwy w UENO PARK, który został otwarty w 1873roku. Oczywiście park ten słynie z ponad tysiąca drzew wiśniowych, które rozkwitają na przełomie kwietnia - maja, natomiast w okresie sierpnia- - września urzekł mnie aleją Pagod z świątynią Toshuga oraz stawem z rzeźbą Benten. Również będąc w okolicy nie można przejść obojętnie obok Pałacu Cesarskiego (Imperial Palace).

Z kolejnym dniem wyruszyłyśmy kolejką jednoszynową na sztuczną wyspę Odaiba znajdującą się w okolicach portu. Pierwszym robiącym wrażenie widokiem był obecny symbol Tokyo - tęczowy most czyli Reinboo Burijji. Na wyspie zaś znajduje się marina z plażą i deptakiem widokowym oraz repliką Statuy Wolności. Również budynek Fuji TV, siedziby stacji telewizyjnej jest udostępniony w sferze futurystycznego obserwatorium jak i do podziwiania eksponatów programów telewizyjnych. Natomiast centrum handlowe z mnóstwem różnorodnych restauracji przyciąga swym urokiem. Miałyśmy okazję być goszczone w dziwnej jak na europejskie gusta restauracji wyposażonej w elewacje cukierkowo zamkowe i prowadzonej przez dziewczyny w strojach szkolnych. Każde zamówienie realizowane jest w dziecinnym stylu z otoczką tak zwanego "kinder balu". Stwierdzić mogę że kawiarnie w tym stylu bardzo okupowane są przez Japońskich mężczyzn. Odaiba daje dużo możliwości spędzenia wolnego czasu, najbardziej jednak zachwyciła mnie swym urokiem podczas nocnej iluminacji.

Do Kyoto można dostać się na dwa sposoby:
Szybkim pociągiem JR Tokaido Shinkansen w 140minut. Bilet w jedną stronę kosztuje ponad 13.000 JPY. Natomiast tyle samo co w dwie strony zapłacimy za 7 dniowy Japan Rail Pass, ale musi być zakupiony przed przyjazdem do Japonii: http://www.japan-rail-pass.com/jr-pass/
Możemy również dostać się express busem firmy willerexpress, który wcześniej rezerwujemy przez internet. Koszt przejazdu w jedną stronę dla jednej osoby to około 4.000 JPY: http://willerexpress.com/en//

Dawna stolica i siedziba Cesarza daje odczuć swój historyczny klimat od razu w pierwszych chwilach przebywania w Kyoto. Z uwagi na godziny poranne udałyśmy się prosto do Higashi-Honganji Temple, nieopodal znajdującego się Nishi Hongwanji oraz Mibudera Temple. Piękny kompleks świątyń do których przechodzimy przez niesamowitą bramę wejściową. Przed wejściem do świątyń mijamy strumień wody z czarkami do opłukania rąk. Następnie okadzamy się kamforowym dymem kadzideł, zdejmujemy obuwie i stąpamy gołymi stopami po drewnianych schodach. Wchodzimy do zupełnie pustych pomieszczeń modlitewnych wyłożonych matami - tatami na których siadamy klękiem przed ołtarzem buddyjskim, a woń starego drewna przesiąkniętego kadzidłami towarzyszy nam przez cały czas.

Urokliwymi uliczkami starego miasta oraz przez japońskie parki przedostajemy się do pałacu pierwszego Szoguna z okresu Edo - Tokugawa Leyasu, Nijo Castle. Pałac ten pochodzi 1603roku, w późniejszym okresie stanowił pałac cesarski. Obecnie wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO został udostępniony dla turystów. Piękna i ogromna brama wprowadza nas na teren pałacu. Wolno spacerujemy po tatach budynku głównego podziwiając elegancko urządzone sufity i przesuwne drzwi fusuma malowane i pokryte jedwabiami. Trasa zwiedzania przebiega przez wiele pokoi, a kompleks oddzielnych budynków połączony jest korytarzami. Po wyjściu z budynków urzeka nas widok tradycyjnego japońskiego ogrodu Ninomaru Garden z przepięknym stawem jak i wkomponowanymi kamieniami skalnymi pośród sosnowych pachnących drzew. Spacerując ścieżkami dostrzegamy mnóstwo odmian wiśniowych drzew których sezon kwitnięcia przypada na marzec-kwiecień. Z ogrodu wspinamy się na podmurówkę dawnej twierdzy zamkowej aby nacieszyć wzrok krajobrazami Nijo Castle.

Ciekawe otoczenie, ale przede zżerała nas ciekawość naszego Ryokanu (tradycyjny japoński hotel świadczący usługi noclegu i wyżywienia) w Kyoto, także szybko udałyśmy się rozpakować nasze walizki. Zarezerwowany miałyśmy Yamadaya Ryokan w samym centrum Kyoto. Nieodzownym elementem Ryokanu jest zwracająca uwagę brama wejściowa oraz ogród japoński. Po wejściu otwiera się mały przedsionek w którym zdejmujemy buty. Wszędzie podłogi pokryte są matami (tatami) a uprzejma gospodyni bardzo mile nas wita i prowadzi dalej. Wchodzimy do pokoju przez rozsuwane drzwi fosuma, a wyposażenie stanowi niewielki, niski stolik z czekająca na nas zieloną i jaśminową herbatą. Wieczorem gospodyni rozłożyła nam łóżka na matach z bambusowymi poduszkami pod głowę. Oczywiście czekały już ulubione piżamki - kimona (wyglądałyśmy bosko). Standardem ryokanu są łaźnie zwane o-furo. Kąpiel w ofuro stanowi japońską tradycję co wymaga pójście do łaźni w japońskim stroju yukata, a przed zanurzeniem w wannie należy umyć ciało.

Po przespanej nocy w Ryokanie obudziłyśmy się jak nowo narodzone pełne wrażeń, a jednocześnie chcące łaknąć więcej i więcej z tak niesamowitej kultury. Pojechałyśmy na całodzienne zwiedzanie Fushimi Inari Shrine, stanowiąca ważne sanktuarium poświęconym bogu ryżu Inari. Wierzenia w lisy jako posłańców boga Inari uwidaczniane są poprzez posągi na każdym kroku. W jednej chwili stajemy przed szlakiem tysiąca bram Torii ciągnionych się przez szlak góry który zamierzamy pokonać. Spacerujemy w podniosłym tonie pomiędzy pomarańczowymi bramami których nie widać końca, mniejszymi i większymi od czasu stając przy kolejnym ołtarzu posągu lisa. Przepiękna wyprawa, kojąca i relaksująca jednocześnie dająca dużo do myślenia. Ja w każdym razie się naprawdę zresetowałam. Sama wycieczka na szczyt i z powrotem zajmuje około 3 godziny, ale z uwagi na naszą ciekawość każdego miejsca trochę się wydłużyła...

Oczywiście każdy przyjeżdża do Japonii z myślą spotkania Gejszy. Dzielnica Gejsz w Kyoto - Gion to kwintesencja Japonii. Gejsze w Gion nazywa się geiko co oznacza kobietę sztuki. W woli tłumaczenia gejsza zaś to człowiek sztuki, artysta. Ulice tu przepełnione są ekskluzywnymi starymi herbaciarniami chaya, domami spotkań machiya, ryokanami, a geiko od czasu do czasu przemieszczają się w kolorowych kimonach parkami. Również spotkamy tu maiko, czyli gejsze praktykantki. Występy możemy oglądać w teatrze Gion - Kaburenjo, gdzie każdego roku majko biorą udział w przedstawieniach Majko Odori. Gion jest najstarszą dzielnicą Kyoto, gdzie zobaczymy drewniane fasady domków, migoczące latarnie i lampiony. W dzielnicy tej nie można przejść obojętnie obok Kiyomizudera Temple, posadowionej na wzgórzu z której podziwiać możemy krajobraz miasta Kyoto. Kapliczka w tym kompleksie poświęcona jest bóstwu miłości.

Po powrocie z Kyoto do Tokyo od razu miałyśmy lot na wyspę Okinawa. Z terminalu 3-ciego odlatują tanie linie lotnicze, my wybrałyśmy Jetstar z uwagi na najtańszą ofertę, lot nie różnił się niczym od warunków w naszych wizzair czy ryanair. Po 3 godzinach wylądowałyśmy na największej wyspie archipelagu Okinawa. Stacjonują tu ogromne bazy wojsk amerykańskich, w tym baza lotnicza. Po opuszczeniu lotniska wymarzone wyspy z tropikalnym klimatem i bujną zielenią oraz turkusową wodą szlak trafił. Ujrzałam przed sobą ogromne budynki betonowe zasłaniające wszystko dookoła, bazy wojskowe.

Na szczęście do zarezerwowanego resortu z prywatną plażą dzieliły nas 150km od tego miejsca w którym się znalazłyśmy. Miejskim autobusem z jedną przesiadką dotarłyśmy na miejsce i... eureka. Cisza, spokój, środek pól i wyłania się piękny Okinawa Jal Privatte Resort Okuma****.z prywatną szeroką plażą, pomostem z zacumowanym sprzętem do szaleństw wodnych oraz prywatnym polem golfowym. Teren resortu porośnięty bujną roślinnością z wkomponowanymi bungalowami. Otrzymałyśmy do dyspozycji przestrzenny apartament na wodzie z dużym tarasem w alei palmowej. Widoki spełniły nasze oczekiwania a leniuchowanie na plaży po wcześniejszych przeprawach było wymarzone. Turkusowa i ciepła woda oceanu tak nas porwała, że nawet zapomniałyśmy o resortowych basenach i spa.

Jak już nabrałyśmy sił i ciężko było pozostawić globtroterskie włóczęgowanie, przeprowadziłyśmy się do hotelu w pobliżu portu Okinawy skąd codziennie statkami dostawałyśmy się na pobliskie wyspy Kerama Islands. Kerama Shoto to obszar narodowego parku w skład którego wchodzą wyspy o różnej wielkości otoczone przepiękną rafą koralową. W paśmie tym są tylko cztery zamieszkałe wyspy: Tokashiki-jima, Zamami-jima, Aka-jima i Geruma-jima do których dostaniemy się szybkimi statkami z Port Naha by Ferries. Bilety na statek kupimy w kasach na terenie Portu Naha. Na wyspę Tokashiki dostaniemy się w niecałą godzinę, wypływając o 10.00tej rano z portu, o 16.00 z Tokashiki. Na Zamami płyniemy 1,5 godziny od 9.00 rano, ale powrót jest późniejszy, gdyż opuszczamy wyspę o 17.20. Na Zamami można dodatkowo podziwiać pływające wieloryby oraz żółwie. Cóż będę się więcej rozpisywać, koralowe białe plaże, szmaragdowa i przezroczysta woda, skałki, bujna zieleń i MY... aż nie chciało się wracać.

Pasję podróżowania odkryłam już dawno temu.
—Travelermeg
Booking.com